niedziela, 27 kwietnia 2014

-Astrid!- wyjąkał Nathan i upadł na drewnianą podłogę w pokoju. Płakał, jak dziecko. Nie mógł przestać szlochać. Clarie też płakała. Kiedy się uspokoiła, usiadła obok Nathana i pogładziła go po głowie. Łzy nadal ciekły jej po policzkach, ale potrafiła już normalnie mówić.
-Znajdziemy ją, Nate znajdziemy ją i będzie tak jak ma być. Semax pożałuje tego co nam robi-mówiła pewnym tonem, jakby mówiła przy jakiej temperaturze wrze woda. 



                                                                          * * *


   Obudziła się. Przetarła oczy i podparła się na ramieniu. Znalazła się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Nie było tam okien, ani drzwi, tylko twardy biały stół, na którym leżała i mrugająca,mała, biała żarówka, na wysokim suficie. Było bardzo ciemno. Pokój oświetlała, jedynie żarówka. W pokoju był ktoś jeszcze.
-Dzień dobry, a może dobry wieczór- odezwał się, a jego głos rozpływał się po pokoju jak światło- Martwiłem się o ciebie kruszynko.
-Czego ode mnie chcesz?- zapytała Astrid, krzywiąc się z bólu. Kiedy usłyszała jego głos, wszystkie kości w jej ciele kazały jej uciekać. Ale nie mogła tego zrobić.
-Nie dużo. Ale nie czas na to. Nie jesteś może głodna?-powiedział swobodnie, jakby rozmawiał z przyjaciółmi przy kawie- Na pewno jesteś. Zaraz przyjdzie Ralda i cię przygotuje. Muszę ci jakoś zrekompensować utraconą randkę- dodał szarmanckim tonem i odwrócił się. Dotknął ściany w kilku miejscach, a ona rozsunęła się. Wyszedł. Kilka sekund później przyszła dziewczyna, ta o której mówił Semax.
-Astrid, tak? Miło mi, jestem Ralda. Pomogę ci dobrać strój i cię uczeszę. Semax mówił, że to ważne spotkanie- powiedziała dziewczyna.
   Była dość młoda, miała pewnie 14 lat. Z wyglądu przypominała azjatkę, ale miała blond włosy. Niska, ale z bardzo dorosłym spojrzeniem. Wydawała się jej dziwnie znajoma. Mogła być trochę starsza.
-Jakie spotkanie?- zapytała Astrid-Nigdzie się z nim nie wybieram, gdzie ja jestem? Chcę wrócić do Nathana, do Clarise, do Crystalize! O co chodzi? Ktoś mi wytłumaczy?-panikowała. 
-Spokojnie panienko, Jegomość przewidział twoje zachowanie. Mogę powiedzieć ci, że jesteś w Pałacu. Wiem co zrobił panience wielki Semaxilion...
-Mów do mnie Astrid!- niecierpliwiła się- Jeżeli chodzi o Semaxa, to nikt nie wie, co on mi zrobił. Tylko ja. Nawet on nie wie.
-Proszę mi wybaczyć jeżeli cię zdenerwowałam-odezwała się struchlała ze strachu Ralda- Wiem tyle, że bardzo cię kocha, odkąd uciekłaś nie zajmuje się niczym innym, oprócz szukania cię! Chciałabym, żeby ktoś tak pokochał mnie, jak on ciebie-wyrzuciła z siebie i od razu się skuliła, jakby bała się uderzenia. Jednak nikt jej nie pobił, nawet na nią nie nakrzyczał.
-Hej, przepraszam. Nie bój się mnie, ja nic ci nie zrobię. Może spróbuję z nim porozmawiać- powiedziała do Raldy.
-Chodź ze mną. Wybierzemy suknię, a ja potem cię uczeszę i pomaluję-odparła, wyraźnie udobruchana.

                                                                       * * * 
-Idę się spakować- rzucił chłopak i zostawił Clarise samą w pokoju. Ona poszła w ślad za nim.
-Chyba nie będziemy do niego jechać?!-zdziwiła się. Zależało jej na Astrid, ale najbardziej na świecie bała się wizyty u Semaxa.
-Jak chcesz to zostań, nikt cię nie zmusza- warknął w odpowiedzi. Był zdenerwowany, a postawa przyjaciółki, jeszcze bardziej wyprowadziła go z równowagi.
-Ty też nie jedziesz!-zatrzymała go-Wiem, że ci na niej zależy, ale...
-Ale co?! Myślisz, że mi tylko zależy? Znalazłem ją pół roku temu, po 7 latach nieobecności. Jeżeli myślisz, że to co do niej czuję jest tylko marnym zauroczeniem, to z pewnością się mylisz. Lepiej zostań. Tobie nie zależy-syknął i zamknął się w pokoju.
   Clarise wybiegła z jego domu. Nie chciała go zdenerwować. Było jej żal Nathana, bo wiedziała jak to wszystko się skończy. Nie chciała, żeby najbliższa jej osoba cierpiała tak bardzo. Rozejrzała się po wiosce. Pusta jak zwykle. Mało ludzi, a ci nieliczni, którzy nie wynieśli się do miasta pozamykali się w domach. Została sama ze swoimi demonami.





   Hej, tu znowu ja ;) mam nadzieję, że opowiadanie wam się podoba. Nie wiem czy uda mi się coś wstawić w ciągu tygodnia roboczego, ale może będę miała jakieś okienko. Buziaki ;* Wygnanka 

   

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 2.

   Wszystko działo się bardzo szybko. Nathan przybiegł, dopiero za trzecim wrzaskiem Clarise. W tym czasie Astrid zdążyła zemdleć. Kiedy chłopak wziął ją na ręce, myślał że dziewczyna umiera. Zabrał ją do lecznicy, ale kapłanki zabroniły mu zbliżać się do niej. Nate nic nie rozumiał. Kiedy przyszedł do przerażonej Clarie, zobaczył Astrid, ale nie mógł uwierzyć, że to ona. Miała prawie białe włosy i niebieskie oczy. Kiedy ją poznał była zielonookim rudzielcem. 
   Dziewczyna leżała w lecznicy kilka dni. Przez cały ten czas Clarice i Nate przychodzili do niej. Przynosili jej kwiaty do pokoju, Clarie dostarczała jej jeszcze nowe ubrania ze sklepu, a Nathan siedział z nią, aż do zmroku. Obiecał sobie, że znajdzie Semaxa i go zniszczy. Nie powiedział tego Astrid, bo wiedział, że ona mu nie pozwoli. Codziennie próbował dowiedzieć się czegoś więcej o jej stanie zdrowia, ale kapłanki nic nie chciały mu powiedzieć.  W końcu po trzech tygodniach, dziewczyna mogła opuścić lecznicę. Była już zdrowa, ale nie rozmawiała z nikim i najwyraźniej nie miała zamiaru. Co jakiś czas powtarzała tylko krótką melodię. Jej włosy wyglądały jak połączenie złota i platyny- lśniące i bardzo jasne. Niebieskie oczy cały czas zdawały się na coś patrzeć. Dziewczyna zachowywała się prawie normalnie. Jadła, wychodziła z domu, rysowała, ale też bardzo często budziła się z wrzaskiem, z nikim nie chciała rozmawiać, a kiedy ją o coś pytali, odpowiadała mruknięciami. Mijały tygodnie, miesiące. Clarise pytała kapłanek dlaczego tak się dzieje. One nic nie odpowiadały. 
   Jednej nocy Astrid wyszła ze swojego pokoju i weszła do ciemnego pokoju, którego tak bardzo się bała. Była nieświadoma tego co robi. Kiedy była w środku zanuciła kilka razy tą samą melodię, po czym zaczęła wrzeszczeć. Chłopak martwiąc się o bezpieczeństwo dziewczyny, przybiegł i stanął jak wryty. Dziewczyna unosiła się w powietrzu, jej oczy świeciły w ciemności, a z ust wydobywał się wrzask. Próbował wejść do pokoju, w którym była, ale w drzwiach była jakaś bariera, która odpychała go od wejścia. Po około minucie Astrid po prostu spadła na ziemię. Oparła się na ramieniu i wyglądała, jakby nie wiedziała co się właśnie stało. Spojrzała na chłopaka, a kiedy się obróciła, zobaczyła zamaskowaną, czarną postać, która zabrała ją ze sobą w ciemność. Została po niej tylko kartka. Czysta kartka. Nic więcej. Znikła. 


 Hej, tu znowu ja ;) dzisiaj kolejny fragment, zaraz będę pracować nad rysunkami, a niedługo wstawię też muzykę. Jestem bardzo ciekawa tego, co myślicie o moim opowiadaniu, dlatego komentujcie do woli, a jeżeli macie jakieś pomysły na dalszy ciąg, możecie w komentarzach o tym napisać. Będę wdzięczna ;D Buziaki ;* Wygnanka   

wtorek, 22 kwietnia 2014

-Jesteś zmęczona, miałaś zły sen... Semax został wygnany siedem lat temu, a Clarisa jest u nas w domu. Chciała się z tobą zobaczyć- mówił jej, jak najspokojniej. Nie rozumiał jej, a po miesiącach milczenia w związku z jej pobytem w wiosce, nie sądził, że dowie się czegoś nowego.
-Widziałam ich! Mam list...- spojrzała na nocny stoliczek.
Kartki nie było. W drzwiach stanęła Clarise. Owinięta w gruby koc, zapłakana i z rozczochranymi włosami.
-Wrócę po ciebie za trzy godziny Astrid, pamiętaj- spojrzał jej w oczy i delikatnie pocałował ją w czoło. Potem poszedł. Dziewczyna podeszła do Lisy i mocno ją przytuliła. Tamta nie wytrzymała i ponownie się rozpłakała.
-Hej, co się stało? Już dobrze, zrobię ci gorącą czekoladę, dam jakąś cieplutką piżamkę, wyciągnę zapas chusteczek do nosa i spróbuję ci pomóc-mówiła do Clarie. Dziewczyna kiwała głową, niezdolna do rozmowy.
-Dzięki, wiedziałam że mi pomożesz... Nie przeszkadzam wam w randce?-zapytała przestraszona wizją psucia romantycznego wieczoru nowej przyjaciółce.
-Wszystko dobrze, Nate powinien zrozumieć-powiedziała jej Astrid, podając jej kubek z obiecaną gorącą czekoladą- Co się stało?
-To żenujące...
-Mów, przecież nie będę się z ciebie śmiać!-przekonywała ją Astrid- No dajesz.
-No jest taki...nieważne i tak go nie znasz. Po prostu on ma kilka dziewczyn naraz, a ja byłam jedną z tych kilku i on cały czas mnie oszukiwał,  a ja mu ufałam, a on tak najzwyklej w świecie mnie oszukał! I jeszcze cały czas wchodzi do moich snów i próbuje wszystko odwrócić, tak żebym czuła się winna...-szlochała dziewczyna, wstydząc się trochę swojego zachowania. Widać było, że nie pierwszy raz przechodziła przez coś takiego.
-Jak on się nazywa?-próbowała dowiedzieć się czegoś więcej o chłopaku, który złamał serce jej przyjaciółki.
-Semaxilion. Sam siebie nazywa Semax-odpowiedziała Clarise. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie koszmar Astrid na nowo się rozpoczął.
-Spokojnie, będzie dobrze. Kiedyś mu się odpłacisz. Będzie żałował, że tak cię potraktował...-dziewczyna próbowała być spokojna. Łzy napływały jej do oczu, więc szybko wstała z grubego materaca i odwróciła się od Clarise.
-Wszystko dobrze?-zapytała ją Clarie. Nie wiedziała, że kiedy pojawia się Semax, zawsze dzieje się coś złego.
-Tak, po prostu przypomniało mi się coś...Rozumiem cię. Spróbuj myśleć tak: Jego strata. Jeszcze będzie żałować. Nie jest mnie wart, a kiedyś mu przywalę-mówiła Astrid. Nie świadomie sama robiła, to co radziła Clarise.
-Masz rację. Nie jestem jej wart. A tym bardziej ciebie Astrid-jego aksamitny głos rozległ się po pokoju. Obydwie go usłyszały i obydwie spojrzały na siebie przerażone. Ktoś pogładził Astrid po policzku. Pachniał wanilią i cynamonem. Tak jak kiedyś. Astrid ze strachu pochyliła głowę i nie zdołała wydobyć z siebie głosu. Semax podniósł jej twarz i spojrzał w oczy.
-Zawsze wiedziałem,że masz w sobie geny druidki, ale nie sądziłem, że aż takie mocne. Jesteś taka jaką cię zapamiętałem. Najpiękniejsza. Pozwolisz?-szepnął ponętnie i delikatnie ją pocałował. Tak jak kiedyś. Clarise sparaliżowana strachem, zdołała tylko wrzasnąć: "Nathan"! W tym momencie Semax zniknął, a Astrid usiadła na łóżku i dotknęła policzka, którego przed chwilą dotknął Semax. Potem zaczęła się dusić

  Hej, Mega przepraszam, że tak późno i dopiero teraz, ale miałam lekko zagmatwane wszystko i dopiero teraz skończyłam to co siedziało u mnie w głowie. Obiecuję, że dodam rysunki i muzykę i obrazki z neta, wszystko, tylko żeby wam wynagrodzić tą przerwę.
  Buziaki :* Wygnanka