-Jesteś zmęczona, miałaś zły sen... Semax został wygnany siedem lat temu, a Clarisa jest u nas w domu. Chciała się z tobą zobaczyć- mówił jej, jak najspokojniej. Nie rozumiał jej, a po miesiącach milczenia w związku z jej pobytem w wiosce, nie sądził, że dowie się czegoś nowego.
-Widziałam ich! Mam list...- spojrzała na nocny stoliczek.
Kartki nie było. W drzwiach stanęła Clarise. Owinięta w gruby koc, zapłakana i z rozczochranymi włosami.
-Wrócę po ciebie za trzy godziny Astrid, pamiętaj- spojrzał jej w oczy i delikatnie pocałował ją w czoło. Potem poszedł. Dziewczyna podeszła do Lisy i mocno ją przytuliła. Tamta nie wytrzymała i ponownie się rozpłakała.
-Hej, co się stało? Już dobrze, zrobię ci gorącą czekoladę, dam jakąś cieplutką piżamkę, wyciągnę zapas chusteczek do nosa i spróbuję ci pomóc-mówiła do Clarie. Dziewczyna kiwała głową, niezdolna do rozmowy.
-Dzięki, wiedziałam że mi pomożesz... Nie przeszkadzam wam w randce?-zapytała przestraszona wizją psucia romantycznego wieczoru nowej przyjaciółce.
-Wszystko dobrze, Nate powinien zrozumieć-powiedziała jej Astrid, podając jej kubek z obiecaną gorącą czekoladą- Co się stało?
-To żenujące...
-Mów, przecież nie będę się z ciebie śmiać!-przekonywała ją Astrid- No dajesz.
-No jest taki...nieważne i tak go nie znasz. Po prostu on ma kilka dziewczyn naraz, a ja byłam jedną z tych kilku i on cały czas mnie oszukiwał, a ja mu ufałam, a on tak najzwyklej w świecie mnie oszukał! I jeszcze cały czas wchodzi do moich snów i próbuje wszystko odwrócić, tak żebym czuła się winna...-szlochała dziewczyna, wstydząc się trochę swojego zachowania. Widać było, że nie pierwszy raz przechodziła przez coś takiego.
-Jak on się nazywa?-próbowała dowiedzieć się czegoś więcej o chłopaku, który złamał serce jej przyjaciółki.
-Semaxilion. Sam siebie nazywa Semax-odpowiedziała Clarise. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie koszmar Astrid na nowo się rozpoczął.
-Spokojnie, będzie dobrze. Kiedyś mu się odpłacisz. Będzie żałował, że tak cię potraktował...-dziewczyna próbowała być spokojna. Łzy napływały jej do oczu, więc szybko wstała z grubego materaca i odwróciła się od Clarise.
-Wszystko dobrze?-zapytała ją Clarie. Nie wiedziała, że kiedy pojawia się Semax, zawsze dzieje się coś złego.
-Tak, po prostu przypomniało mi się coś...Rozumiem cię. Spróbuj myśleć tak: Jego strata. Jeszcze będzie żałować. Nie jest mnie wart, a kiedyś mu przywalę-mówiła Astrid. Nie świadomie sama robiła, to co radziła Clarise.
-Masz rację. Nie jestem jej wart. A tym bardziej ciebie Astrid-jego aksamitny głos rozległ się po pokoju. Obydwie go usłyszały i obydwie spojrzały na siebie przerażone. Ktoś pogładził Astrid po policzku. Pachniał wanilią i cynamonem. Tak jak kiedyś. Astrid ze strachu pochyliła głowę i nie zdołała wydobyć z siebie głosu. Semax podniósł jej twarz i spojrzał w oczy.
-Zawsze wiedziałem,że masz w sobie geny druidki, ale nie sądziłem, że aż takie mocne. Jesteś taka jaką cię zapamiętałem. Najpiękniejsza. Pozwolisz?-szepnął ponętnie i delikatnie ją pocałował. Tak jak kiedyś. Clarise sparaliżowana strachem, zdołała tylko wrzasnąć: "Nathan"! W tym momencie Semax zniknął, a Astrid usiadła na łóżku i dotknęła policzka, którego przed chwilą dotknął Semax. Potem zaczęła się dusić
Hej, Mega przepraszam, że tak późno i dopiero teraz, ale miałam lekko zagmatwane wszystko i dopiero teraz skończyłam to co siedziało u mnie w głowie. Obiecuję, że dodam rysunki i muzykę i obrazki z neta, wszystko, tylko żeby wam wynagrodzić tą przerwę.
Buziaki :* Wygnanka