wtorek, 4 marca 2014

-Jest idealny- odparła dziewczyna, nie mogąc uwierzyć, że będzie tu mieszkać-Jesteś najlepszym na świecie Nathanem jakiego zna ludzkość. Wciąż nie mogę uwierzyć, że tutaj zamieszkam… to jak pokój z bajki…
Przytuliła go szybko i skoczyła na łóżko. Odbiła się jak na trampolinie.
-Jeżeli chcesz, możesz zmienić kolory… pilot leży w szafce, pod biurkiem. Wystarczy, że powiesz nazwy kolorów i dotkniesz pilotem poszczególnych miejsc.
Wyszedł. Dziewczyna otworzyła szafę. Zobaczyła w niej monitor.
-Witaj. Jestem Elecktra, z miłą chęcią przygotuję ci strój na dzisiejszy wieczór. Proszę ustawić się do skanu budowy ciała. Zajmie to dziesięć sekund- odezwał się komputerowy głos. Na ekranie pojawiło się jej odbicie. Podeszła bliżej, pozwalając się zeskanować kamerze.
-Stań na wadze, powinna się wysunąć-instruował ją głos- Skanowanie rozpoczęte. Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć…

   Kiedy szafa skończyła uzupełniać garderobę dziewczyny, Astrid zamknęła szczelnie drzwi i zaczęła szukać pokoju Nate’a. Chciała mu podziękować za wszystko, co dla niej zrobił. Oprócz tego, chciała namówić go do wyjścia na zewnątrz. Nocą wioska była ładniejsza niż za dnia.
   Nie mogła go znaleźć. Chodziła po całym górnym piętrze. Znalazła trzy łazienki, każda w odcieniach błękitu i zieleni, cztery sypialnie, trochę mniejsze niż jej własna i jeden ciemny pokój. Nazwała go tak, bo bała się do niego wejść... Było w nim coś dziwnego. Zeszła po schodach. Znalazła się w salonie, lub jadalni. Nigdy nie widziała większego pomieszczenia. Barek, plazma na ścianie, ogromny dębowy stół, panel kuchenny, wielka lodówka, książki z przepisami na półeczkach, dosłownie wszystko, co mogłoby się tam znaleźć.
   -Zjemy razem kolację?- zapytał Nate, który nagle stanął za nią- Jak nie chcesz, to nie musisz, po prostu pomyślałem...
-Bardzo chętnie-uśmiechnęła się Astrid- Nie mogę się doczekać.
   Dziewczyna uśmiechnęła się, a w jej oczach ukazał się blask, którego Nate jeszcze nigdy nie widział. To była nadzieja. Chłopak od dłuższego czasu chciał umówić się z Astrid, ale w Edin było to niemożliwe. Wszyscy ich znali, więc nie było mowy o prywatności. Plotki rozeszłyby się z prędkością światła, a gdyby im nie wyszło, na pewno mieszkańcy mieliby do nich pretensje. Poza tym w wiosce, Astrid miała przypiętą łatkę "niestałej", co wiązało się z tym, że ich bliscy odradzaliby ten związek. Oprócz tego, chłopak nigdy nie miał tyle odwagi by ją zaprosić. Czuł do niej coś więcej niż przyjaźń, coś czego nie potrafił nazwać. Często przyłapywał się na tym, że marzy o nich razem w przyszłości.  Jednak z czasem tracił jakiekolwiek nadzieje.  W chwili, kiedy zgodziła się na kolację poczuł, że otwierają się drzwi, które przez długi czas były zakluczone. 
  Astrid skakała z radości. Nie przypuszczała, że Nate będzie chciał ją gdziekolwiek zaprosić. Pobiegła po schodach do pokoju i wyciągnęła z szafy Granatową sukienkę do kolan. Miała z tyłu wiązanie i nie miała ramiączek. Granatowy materiał, pokrywała czarna koronka, która na dole sukienki zamieniała się w czarne motyle.
-Włosy, włosy, włosy-panikowała pod nosem dziewczyna.  Przyjrzała się sobie w lustrze na szafie. Długie ciemne włosy leżały na jej plecach jak martwe liście. Poszła do łazienki. Znalazła wodę utlenioną i nożyczki. Pomyślała, że mogą się przydać. Wróciła do pokoju, otworzyła szafę i pozwoliła jej działać. 
-Witaj Astrid, co dziś dla ciebie przygotować?-zapytała swym sztucznym głosem Elecktra z szafy. 
-Możesz mnie uczesać? Albo całkowicie zmienić fryzurę?- zapytała niepewna możliwości maszyny.
-Usiądź- z szafy wysunął się fotel, zupełnie jak u fryzjera-Co chcesz mieć na głowie?
-Zrób co uważasz, mam randkę-odpowiedziała dziewczyna. Przy wspomnieniu o kolacji z Nate'em, zarumieniła się.
  Astrid usiadła wygodnie w fotelu i pozwoliła maszynie działać. Po dwudziestu minutach przez szparę pod drzwiami wpadł list do pokoju. Dziewczyna zeskoczyła z miękkiego fotela Elecktry i łapczywie chwyciła liścik.
  "Przyjdę o 23, jeżeli będę się spóźniać, nie wychodź z pokoju. 
Nie mogę się doczekać. N."
   Dziewczyna poczuła w powietrzu zapach chłopaka. Nieświadomie wydała z siebie pisk. Przeczytała wiadomość tyle razy, że znała ją na pamięć jak wierszyk. Wciąż nie mogła uwierzyć, że wieczorem pójdzie na prawdziwą, całkowicie legalną i bezpieczną randkę z Nathan'em. Wróciła na fotel i pozwoliła dokończyć dzieło Maszynie.
-Gotowe-usłyszała Astrid po godzinie siedzenia-Idź pod prysznic,  jak się wysuszysz wszystko będzie na ciebie czekało.
  Dziewczyna podziękowała, a zanim poszła do jednej z morskich łazienek, wzięła co potrzebne do mycia- ręcznik, szlafrok, cynamonowy szampon, cedrową odżywkę i kakaowy żel pod prysznic. Nie było na nich etykietek, ale dobrze znała te kosmetyki. W domu, jako mała dziewczynka uwielbiała takie zapachy, a tylko jedna marka je produkowała. Nie znała ich nazwy, ale konsystencja płynów była aksamitna i przyjemna dla skóry. Woda była ciepła i miło muskała jej skórę. Po wyjściu z kabiny miała wrażenie, że przebywała tam całą wieczność. Minęło jednak tylko półgodziny. 
   W łazience na ścianie równoległej do prysznica, rozciągało się wielkie lustro. Szybko wysuszyła skórę i założyła satynowy szlafroczek. Jej włosy były znacznie krótsze, jeszcze niedawno sięgały do pasa, a po działaniach Elecktry lekko opadały na łopatki. Przedziałek z boku głowy i lekko pocieniowane włosy-tak wyglądała nowa Astrid. Przeglądając się w lustrze wciąż miała wilgotne kosmyki. Elektryczna stylistka kazała jej je wysuszyć. Na prostopadłej ścianie lustra wbudowany ekran dotykowy. Dotknęła go delikatnie nie chcąc niczego zepsuć. Ku jej zaskoczeniu na ekranie pojawiły się różne rysunki. Jeden z nich przedstawiał wiatr, więc dla eksperymentu, postanowiła go dotknąć. Z jednego kafelka poniżej ekranu wysunęła się suszarka do włosów.  Dziewczyna  chwyciła ją delikatnie, a kiedy poczuła ciepły podmuch, zaczęła suszyć włosy. Po dwóch minutach były całe suche.
   Wybiegła z łazienki, prosto do swojego pokoju. Na jej łóżku czekała wygodna tunika, leginsy  i miękkie puchate kapciuszki. Na nocnym stoliczku czekała gorąca czekolada, kawałek tiramisu i liścik:
"Będę najwcześniej o północy. Czekaj na mnie w pokoju, a teraz wyśpij się, albo chociaż odpocznij. Ta noc będzie niezapomniana... Stęskniony N."
   "Dlaczego przesunął spotkanie?". Przemknęło jej przez myśl, ale samo jego wspomnienie z powrotem zamąciło jej w głowie. Zgodnie z jego nakazem przebrała się, upiła kilka łyków ciepłego napoju, zjadła połowę ciasta i położyła się na stercie poduszek i kołder. Zasnęła.
   Miała sen. Wszystko działo się w domu Nate'a. Wciąż miała długie włosy, a na sobie sukienkę z owego pamiętnego dnia, kiedy została pojmana. Stała na korytarzu, na przeciwko ciemnego pokoju. Dobiegały do niej różne dźwięki. Raz śmiech Galii, chichoczącej na widok chłopców, którzy jej ulegli, a innym razem strzał w Mardę, który na zawsze pozbawił  ją życia. Wszystkie dźwięki wydobywały się z ciemnego pokoju, który teraz w pewien sposób ciągnął ją do siebie. Wyciągnęła rękę, choć wiedziała, że za drzwiami ciemności, jest coś złego, coś co ją zrani. Jednak musiała tam wejść. 
   Otworzyła szybko drzwi i zapaliła latarkę, która nagle znalazła się w jej ręce. Nagle w pokoju rozbłysło światło. Była w sklepie Clarise. Jak ostatnim razem światła ociągały się z rozpaleniem. Było bardzo cicho. Światła zbyt długo nie chciały się zapalić. Dziewczyna nie mogła ruszyć się z miejsca. Nagle na środku wielkiej hali zapaliło się jedno światło. Na ziemi leżała kochana Lisa. Astrid podbiegła do niej i zauważyła, że dziewczyna śpi... albo już nie żyje...
   Nad jej koleżanką, unosiła się ponura postać. Astrid wszędzie rozpozna tę twarz- ostre rysy, zielone oczy, blada cera i kasztanowe włosy. Semax był w wiosce.
-Aaaa!-obudziła się z krzykiem dziewczyna i zapaliła światło w pokoju. Na nocnym stoliku nie było już cudownego listu od Nathana, tylko mroczny, okropny świstek. Nie pachniał cedrem, tylko śmiercią i krwią niewinnych. 
"Nie chcesz być następną... Całuję Semax."
   Łzy spłynęły jej po policzkach. Wiedziała, ze nie jest już bezpieczna w wiosce. Wstała z łóżka, otworzyła szeroko drzwi i wrzasnęła drżącym głosem od płaczu:
-Nathan! Pomóż mi! Proszę...-głoś słabł jej z każdym słowem. Wiedziała, że coś złego stało się Clarise. W ciągu minuty chłopak stał tuż obok niej. Otoczył ją ramieniem i mocno przycisnął do siebie. Astrid nie wytrzymała i zaczęła głośno szlochać. Wtulała się w jego ramie, jakby miało ją to uchronić przed światem.
-Co się stało? Przestraszyłaś mnie-szeptał troskliwie Nate. Nie wiedziała jak zacząć.
-Semax się stał, a Lisa jest w niebezpieczeństwie.


 Przepraszam, że tak długo i tak późno, ale miałam bardzo zapchany tydzień ;), postaram się dodawać wpisy częściej. Mam nadzieję, że moje pisarskie wypociny jeszcze się wam nie znudziły ;D
Wygnanka